Rosja przez lata próbowała przekonać własnych obywateli, że wojna jest daleko: gdzieś na froncie, w telewizji, w komunikatach sztabu. I że można na niej nieźle zarobić. Ale dziś wojna coraz częściej wraca do rosyjskich miast jako dźwięk drona, czarny dym nad rafinerią, kolejka po benzynę i pytanie: skoro nie ma wojny tylko operacja specjalna, to skąd te efekty specjalne? 📲 Dołącz do naszej społeczności! Zapisz się na newsletter Polihistora 2.0 → https://mieroszewski.pl/newsletter
W tym tygodniu rozmawiamy o: